 |
PON Forum dla miłośników polskich owczarków nizinnych (PON-ów).
|
Stwórzmy przyjemną i przyjazną płaszczyznę wymiany informacji o polskich owczarkach nizinnych (PON-ach).
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Marzena żywo zainteresowany

Dołączył: 24 Cze 2009 Posty: 328
Miasto/region: Śląsk / Dąbrowa Górnicza
Nazwa hodowli: Ama Canem
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Polski Akcent zainteresowany

Dołączył: 12 Sie 2007 Posty: 115
Miasto/region: Katowice
Nazwa hodowli: Polski Akcent
|
|
| rivendall napisał: | oczywiście, że napiszę. Na razie czekam aż dojedzie do domu i mi wszystko dokładnie opowie.
Dobrze, że Tomek pojechał, bo inaczej mogłoby się to źle skończyć. |
Dobrze, że ludzie ze wsi go nagonili, bo gdyby nie ich pomoc to psa nawet Pan Tomek by nie złapał....
Jako, że tam bylam, opisze po krótce cale zajście do momentu mojego wyjazdu z Dursztyna we wtorek okolo 16.
Terry i Aileen przyjechali do Dursztyna w poniedzialek. Przywieźli ze sobą Zuszka którego odebrali z Krakowa 2 godziny wczesniej i którego odbiór byl celem ich wizyty w Polsce. Zaraz po przyjeździe Aileen wziela zapiętego na smyczy psiaka na spacer po polach, glaskala, oswajała ze soba, tak ze pod koniec spaceru to juz ona prowadzila Zucha a nie na odwrót .
Po paru godzinach spędzonych w Banciarni Terry, Aileen i Maddie zaczeli się zbierac do wyjazdu. Przed nimi do pokonania byla droga do Żyliny a docelowo do Wiednia, skąd Zuch mial sie udac w podróż samolotem do nowego domku. Kiedy Terry otworzyl przednie drzwi od strony pasazera żeby wyjąc mapę, siedzacy na tylnich siedzeniach Zuch wykorzystal naszą nieuwage (a bylo nas tam 5 osób!) i wyskoczyl z auta. Odbiegl na spora odległość, stanął i patrzyl sie na nas. Aileen wziela smycz, troche karmy, powoli do niego podchodzila i łagodnie do niego mówila. Zuch jednak dopuścil ja tylko na odległośc okolo 10 m. a potem odwórcił sie i zwial w pola. Kazdy kto kiedykolwiek odwiedzal Dursztyn wie jak ogromne nieogrodzone przestrzenie pół i lasów sa za domem Państwa Świstów. W obawie zeby nam nie zginal z pola widzenia zaczelismy za nim biec. No.... i troche sie nabiegalismy bo z Zucha jest niezly sprinter... a raczej maratonczyk. Przeciął ulicę, przebiegl polami w dół potoku i zwiał do lasu. Szukaliśmy do do późnego wieczora. Pan Andrzej w lesie a my na okolicznych polach. Juz pod wieczór dowiedzielismy sie o sposobie przywolywania Zucha "na miske" więc Pani Basia pojechala po 2 miski z karmą i zaczelismy "przywolywac" go i w ten sposób. W koncu mokrzy i zmęczeni, z wyczerpanymi latarkami musielismy wrócić do domu. Zrobilismy jeszcze pare objazdówek autem na okolo wsi, niestety nic to nie dalo. Wczesniej slyszelismy dochodzace z okolic lasu szczekanie. Terry i Aileen byli bardzo przejęci calym zdarzeniem, niestety byli zmuszeni wyjechać jeszcze wieczorem bez Zuszka. Okolo 23.30 po ich wyjeździe i podladowaniu latarek pojechalismy jeszcze raz z Panem Andrzejem i Pania Basią na pola. Nasluchiwalismy czy gdzies nie wyje lub nie szczeka pies. Zucha niestety nie znaleźliśmy, za to pare żółtych, święcacych wpatrzonych w nas i odbijajacych swiatlo latarki oczu lisa zapamietam na dlugo Raczej nie chcialabym wtedy byc sama na tym polu . Po 2giej znowu wysiadły nam latarki wiec zrezygnowaliśmy z dalszych poszukiwań.
Następnego dnia okolo 11 z Panią Basią odebrałyśmy z dworca Pana Tomka. Co prawda mialam juz rano opuszczac Dursztyn ale takiego obrotu zdarzeń nikt z nas sie nie spodziewał wiec zostałam, by móc zaprowadzić Pana Tomka na miejsce, gdzie ostatani raz widzialam Zucha. Szczerze mówiąc bylam nawet lekko zaskoczona ze bylo to tak daleko, bo biegnac myslalam tylko o tym, zeby nie stracic psa z oczu i jakos umknela mi ta odległosc. Niestety na większe zaangazowanie się w poszukiwania nie moglam sobie juz pozwolic, bo czas mnie gonił, a ostatni autobus do Katowic nie mial zamiaru na mnie zaczekac (jak sie później okazało nie mial równiez zamiaru przyjechać ). Pan Tomek wyruszył więc w las na poszukiwania, a ja wróciłam do p. Basi. Dalsza historię znam juz tylko z relacji. Wiem ze do złapania Zuszka przyczynili się chłopcy ze wsi, którzy mieli psy mysliwskie. To oni zagonili Zuszka, tak, ze po oświetleniu go swiatłem z latarki mozna bylo go złapać.
Byly chwile, ze sytuacja wygladała na prawde nie ciekawie, ale staralismy sie nie tracic wiary, w to że Zuch sobie poradzi i ze uda sie go odnaleźć. Na szczęście Zuszek odnalazł się cały i tym razem wszystko dobrze sie skonczylo
Kiedy po otrzymaniu informacji od p. Basi, ze Zuszek się znalazł, zadzwoniłam do Terrego, żeby przekazac mu wspaniała nowinę, była tak uradowany, ze ciężko to opisać. Życzyłabym kazdemu hodowcy, zeby kiedykolwiek mógł uslyszeć taką radość w głosie nowego właściciela psa . _________________ www.hodowla-polski-akcent.com |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Stanisława Słowik żywo zainteresowany

Dołączył: 09 Sty 2009 Posty: 596
Miasto/region: Grzęska/Przeworsk
Nazwa hodowli: z Eterowego Gniazda
|
|
Małgosiu, niesamowite zdarzenie. przeczytałam z bijącym sercem, baaardzo współczuję Wam wszystkim. To było straszne, tyle godzin ogromnego niepokoju i niepeności. Oby Nikt nigdy nie był skazany na takie przeżycia.
No , ale los nie wybiera.
Cudowne że się skończyło, i ZUCH jest wśród Swoich.
Ja również to zdarzenie bardzo przeżyłam.
Jestem pewna że teraz będzie tylko dobrze.
To przestroga dla nas wszystkich.
Wielkie podziękowania należą się Wszystkim zaangażowanym w poszukiwanie tego wspaniałego psa, a szczególnia Basi z Mężem. _________________ www.eterowegniazdo.eu |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Lilianna zaangażowany

Dołączył: 15 Sie 2006 Posty: 1652
Miasto/region: Warszawa i okolice
Nazwa hodowli: z Liliowego Zacisza
|
|
Jaki wspanialy final poszukiwan. Dzieki dla Tomka, Basi, Andrzeja, "Polskiego Akcentu", chlopcom z Dursztyna za determinacje i duzy wysilek w poszukiwaniu Zucha. Tak jak pisze Stasia "Eterowa" jest to nauka dla nas wsyzstkich. |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Z Korczówki żywo zainteresowany

Dołączył: 10 Mar 2010 Posty: 258
Miasto/region: Poznań
Nazwa hodowli: Z Korczówki
|
|
ufffff  |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
grażynak zaangażowany

Dołączył: 09 Paź 2007 Posty: 1001
Miasto/region: Sulejówek/mazowsze
Nazwa hodowli: z Polarnej Niedźwiedzicy
|
|
Miałam dreszcze od samego czytania, a Wy to przeżywaliście. Bardzo Wam współczuję. Brałam osobiście udział w kilku poszukiwaniach i wiem jakie to jest trudne.
Teraz się cieszymy razem z Wami, że uciekinier się odnalazł. _________________ Grażyna |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
yohannap zaangażowany

Dołączył: 25 Sie 2009 Posty: 1248
Miasto/region: Poznań
|
|
Co za ulga!!!!
Prawdziwy z niego Zuch- dał rade sam w lesie, w nocy.....!!!!
Całe szczęście,że wszystko dobrze sie skończyło! |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
rivendall mocno zaangażowany

Dołączył: 21 Gru 2005 Posty: 2321
Miasto/region: Siodłkowice
Nazwa hodowli: Via Rivendall (FCI)
|
|
Na wstępie chciałbym podziękować Basi i Andrzejowi, Klaudii, a przede wszystkim chłopakom z Dursztyna i ich niesamowitym psom.
Klaudia zaprowadziła mnie na miejsce, gdzie ostatnio, tzn poprzedniego dnia stracili kontakt z Zuchem.
Dalsze poszukiwania kontynuowałem sam, stopniowo rozszerzając obszar poszukiwań. Nawoływałem psa i starałem się zostawiać jak najwięcej swoich śladów. Momentami wydawało mi się, że słyszę z oddali znajome szczekanie. Poszukiwania jednak nie przynosiły efektu. Wróciłem do Banciarni trochę odpocząć i następnie kontynuowałem poszukiwania od strony wsi. W pewnym momencie na łąkach z oddali ujrzałem Zucha. Zacząłem zbliżać się ostrożnie, jednak Zuch spostrzegł mnie ze zbyt dużej odległości i nie rozpoznał mnie i oddalił się znikając za uskokiem terenu.
Pokręciłem się w tej okolicy dłuższy czas zostawiając w paru miejscach trochę jedzenia na moich rzeczach do ubrania. Chciałem, aby Zuch się zorientował, że jestem w tej okolicy. Po krótkiej przerwie sprawdzaliśmy z Andrzejem, czy Zuch skorzystał z poczęstunku. W trakcie tych poszukiwań Basia powiadomiła mnie, że Zuch został zauważony już we wsi. Była to ogromna zasługa chłopaków z Dursztyna i ich psów myśliwskich, które wytropiły Zucha (a obszar na którym mógł przebywać był naprawdę duży) i skierowały go w stronę wsi. W tym momencie akcja rozwinęła się błyskawicznie. Chłopaki z Andrzejem zaczęli zaganiać Zucha, który jednak utrzymywał duży dystans, w kierunku "Banciarni", ja natomiast pobiegłem na skos, starając się przeciąć Zuchowi drogę.
W pewnym momencie ujrzałem go w odległości ok. 5 metrów. Zawołałem go, a Zuch po krótkim wahaniu z radosnym szczekaniem podbiegł do mnie i już razem wróciliśmy do domu.
Tak skończyła się ta cała przygoda. Następnego dnia wróciliśmy do "Rivendall". Zuch już całkowicie ochłonął i teraz czeka na następny termin wyjazdu do swoich nowych Państwa Terriego i Aileen.
Jeżeli ta cała historia z ucieczką Zucha musiała się wydarzyć, to dobrze, że stało się to w "Banciarni", a nie gdzieś po drodze na Słowacji czy w Austrii. Nie chcę nawet myśleć co by się wtedy stało...
Z całej tej historii i zachowania Zucha wynika, że nie działał pod wpływem amoku, lecz jakby rozmyśnie wykorzystał moment aby nawiać, a następnie bawił się ze wszystkimi "kotka i myszkę"
Tomek _________________ www.rivendall.pl
Ostatnio zmieniony przez rivendall dnia Czw Maj 13, 2010 7:41 pm, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
EwA Numer 1 na PON Forum!

Dołączył: 15 Lis 2005 Posty: 13191
Miasto/region: Świętokrzyskie
Nazwa hodowli: Janipon
|
|
Biedny Zuszek  Co on musial przezyc  Wyobrazam sobie jego radosc, kiedy wreszcie, po samotnej tulaczce spotkal swojego pana
Dobrze, ze wszystko szczesliwie sie zakonczylo. _________________ Pozdrawiamy
EwA&Parirka |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
IWA żywo zainteresowany

Dołączył: 07 Lip 2006 Posty: 859
Miasto/region: Łódź
|
|
Co za historia! Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło! Może jednak Zuchowi niepisana jest podróż za wielką wodę?! |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Alpha ekspert

Dołączył: 16 Lis 2008 Posty: 12912
Miasto/region: Rzym/Lodz
|
|
| rivendall napisał: |
W pewnym momencie ujrzałem go w odległości ok. 5 metrów. Zawołałem go, a Zuch po krótkim wahaniu z radosnym szczekaniem podbiegł do mnie i już razem wróciliśmy do domu.
|
Ja juz bym go nie oddala  _________________ Pozdrowienia
Jola
Doswiadczenie - to nie to co nas spotyka, tylko co z tym zrobimy. |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
JustynaW zaangażowany

Dołączył: 30 Gru 2005 Posty: 1325
Miasto/region: Poznań
Nazwa hodowli: z Hogwartu
|
|
Ufff cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło.
Straszna historia. _________________ Justyna
www.zhogwartu.pl |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
ela zaangażowany

Dołączył: 19 Lip 2006 Posty: 1692
Miasto/region: Warszawa
Nazwa hodowli: Śpiewogra
|
|
Dopiero dziś przeczytałam o Zuszku.Cieszę się ,ze się odnalazl.Wiem dokładnie co czuliście szukając go i jak czujecie się teraz.On chyba nie chce jechać tak daleko .
Sekret zaginął w Szwecji .Poszliśmy na śniadanie a on wyszedł z hotelu nas szukać.Po powrocie zastaliśmy pusty pokój.
Kilka godzin w niedzielny poranek, przed odjazdem promu do Polski szukaliśmy zbiega.My, Witek, obsługa hotelowa, goście i Policja.Skończyło się dobrze, ale przeżycia myślę podobne.
Bardzo się cieszę że Zuszek dał sie odnalezć.Pozdrawiamy Was i Zucha oraz wszystkich, którzy brali udział w tej akcji. _________________ Ela i Sekret |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
BLUSAŁKA zaangażowany

Dołączył: 19 Lip 2007 Posty: 1059
Miasto/region: ŁÓDŻ
Nazwa hodowli: Blusałka
|
|
Wczoraj od Iwony IWY dowiedziałam się o kryminalnych przygodach Zucha.Ależ stres dla wszystkich!Brawa za tak świetnie przeprowadzoną akcję!
Niedawno moja znajoma miała podobny przypadek i razem z doświadczonym trenerem odłwiali wystraszoną suczkę przez kilka dni.
A było to przy ruchliwej drodze,więc horror dodatkowy.
Szczęsliwie obie sytuacje skończyły się dobrze,ale ile nerwów,wydatków i poświęcenia ludzi... |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
Jegor zaangażowany

Dołączył: 17 Lut 2009 Posty: 1892
Miasto/region: Czarna Białostocka
Nazwa hodowli: Futrzak Podlaski
|
|
| ela napisał: | Dopiero dziś przeczytałam o Zuszku.Cieszę się ,ze się odnalazl.Wiem dokładnie co czuliście szukając go i jak czujecie się teraz.On chyba nie chce jechać tak daleko .
Sekret zaginął w Szwecji .Poszliśmy na śniadanie a on wyszedł z hotelu nas szukać.Po powrocie zastaliśmy pusty pokój.
Kilka godzin w niedzielny poranek, przed odjazdem promu do Polski szukaliśmy zbiega.My, Witek, obsługa hotelowa, goście i Policja.Skończyło się dobrze, ale przeżycia myślę podobne.
Bardzo się cieszę że Zuszek dał sie odnalezć.Pozdrawiamy Was i Zucha oraz wszystkich, którzy brali udział w tej akcji. | No tak ,a przecież Sekret nie zna szwedzkiego  |
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Na PON Forum obowiązuje zakaz handlu szczeniętami i reklamy reproduktorów.
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
(-1 1/3303 10/12.68029) MojeForum.Net - darmowe forum
|